Refleksja po Wszystkich Świętych

Po cmentarzach spacerują starsi, młodsi, całe rodziny z dziećmi w różnym wieku, również w wózkach… Odwiedzamy groby bliskich, których już z nami nie ma. W tym roku pogoda była dla wszystkich łaskawa i nawet przyjemnie było spacerować rodzinnie przez cmentarze.
Co roku obserwuję jednak podobne obrazki: kiedy rodzina z dzieckiem w spacerówce pogrążona w rozmowach towarzyskich przemierza cmentarne alejki, nikt nie zauważa, kiedy malec zasypia. Niczym nie przykryty. Zapominamy, że podczas snu, niezależnie od tego, że jesteśmy ciepło ubrani, odczucie chłodu wzrasta. Brak ruchu, brak aktywności związanej z obserwowaniem otoczenia przez dziecko, sprawia że organizm przełącza się na „oszczędny tryb energii” i robi się chłodniej. Dziecko, nawet w kurtce z ociepleniem, jeśli nie jest równomiernie okryte na całej powierzchni ciała, marznie. Podczas takiego spaceru pozostawione odkryte nóżki, a czasem i brak rękawiczek mogą skutkować wychłodzeniem i w konsekwencji przeziębieniem.
I jeszcze jedno: kiedyś pediatra zwróciła mi uwagę, że dzieci w śpiworach są od dołu przegrzewane, a od góry wystawiane na wychłodzenie wiatrem i takie nierównomierne rozłożenie temperatur na ciele dziecka zazwyczaj prowadzi do zapalenia gardła albo anginy. Bo właśnie ta różnica temperatur w obrębie organizmu dziecka, sprawia, że system ochronny wariuje i źle działa. Lepiej by było być może cieńszą warstwą, ale równo na całym ciele, wtedy zachowujemy w miarę jednakową temperaturę po całości i do takich jednolitych warunków dopasowuje się system ochronny.
Wzięłam to sobie do serca i zawsze okrywałam dzieci kocykiem. O każdej porze roku. W upały zamiast kocem – cieniutką pieluszką, aby zapewnić równomierne rozłożenie temperatur. A ostatnio oczywiście używam coverovera…